|
Było sobie dziecko, któremu wszyscy pomagali. Zaczęło się od respiratora Owsiaka, dzięki któremu ono przeżyło po tym jak znalezione zostało na śmietniku gdzie go prawdopodobnie wredna matka porzuciła, bo na pomoc dla niego środków nie miała. Później podatnicy za przedszkola i szkoły dla tego biednego dziecka podatki płacili. Tudzież na stypendia, bo był się uczył w szkołach. Cały okres pobytu w domach dziecka społeczeństwo sfinansowało, w międzyczasie fundacje mu paczki na mikołaja dawały, pajacyki dożywiały, Caritasy nim się opiekowały. Pan, który temu biednemu dziecku zafundował za dobrą naukę skromne mieszkanie nawet Order Uśmiechu otrzymał. A wiecie, co się na koniec okazało? Dziecko to jak normalny człowiek pracowało, 70 lat pracy miało jak umierało i wyszła prawda cała, że to nie ludzkość temu dziecku pomagała ona tylko tak myślała! |