Szukaj wśród artykułów
  

















SUBskrypcj@
Subskrypcja BezCenzury.Net

Twój email



dowiedz się więcej >> 
 
    

Temat: Sprawiedliwosc PRLuOd: Anna Kozlowska
Odpowiedz
Skopiowalam ze strony: http://www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=6585 Stowarzyszenie Represjonowanych w Stanie Wojennym Regionu Warmińsko-Mazurskiego „PRO PATRIA” Olsztyn, 13.02.2004 r. KSIAŻKA W 2001 roku, w dwudziestą rocznicę wprowadzenia w naszym kraju stanu wojennego ukazała się publicystyczna książka Zenona Złakowskiego „Solidarność olsztyńska w stanie wojennym – 1981-1989.” Zgodnie ze słowami autora (s. 425) spełnił on w ten sposób ciążący na nim od lat moralny obowiązek, aby opisać ten dramatyczny okres najnowszej historii. Ten czas był wielkim osobistym dramatem dla tysięcy członków „Solidarności” i jej sympatyków również w regionie warmińsko-mazurskim. W swojej książce Autor przedstawił zarówno represje stosowane przez władze wobec opozycji (internowanie, więzienie, zwalnianie z pracy), jak i osobiste wspomnienia osób represjonowanych. Jest to pierwsza tego typu publikacja w naszym regionie (Autor rok wcześniej wydał książkę „Solidarność olsztyńska w latach 1980-1981” ), należy też do nielicznych tego typu monografii regionalnych w kraju. Zyskała ona pochlebną opinie wielu osób. Znany historyk olsztyński, prof. dr hab. Janusz Jasiński napisał m.in. „Rozprawa została napisana obiektywnie, autor rzetelnie przedstawia ówczesne wydarzenia; w miarę dostępnych źródeł stara się wymieniać nazwiska osób uczestniczących w z narodem po obu stronach barykady. Nie przemilcza też spraw przykrych bądź kontrowersyjnych, zaistniałych w łonie samej .” Oczywiście, nietrudno się domyślić, na jakie trudności natrafiał Autor pisząc o okresie, w którym opozycja działała w konspiracji, stąd obieg dokumentów prawie nie istniał, przepływ informacji zaś był mocno ograniczony. Wielu uczestników tych wydarzeń wkrótce było zmuszonych wyjechać poza granice kraju, a i czas zatarł pamięć o pewnych wydarzeniach. Informacje czerpał więc z kilku źródeł. Pierwszym były dokumenty organów ścigania, dokumenty sądowe, związane z represjonowaniem działaczy „Solidarności”, oraz dokumenty osobiste oskarżonych. Drugim źródłem informacji dla były wspomnienia działaczy, których udało się zebrać Autorowi ponad czterdzieści. Trzecim natomiast były publikacje prasowe i to zarówno zaczerpnięte z prasy reżimowej, jak i opozycyjnej, podziemnej. Nie ulega wątpliwości, że analizując prasę z okresu stanu wojennego bezsprzecznie większe zaufaniem Autor darzył anonimowe informacje zamieszczane w podziemnym „Rezonansie” niż sygnowane z imienia i nazwiska informacje z „Trybuny Ludu” czy „Żołnierza Wolności.” Należy podkreślić, że pisząc książkę o stanie wojennym Autor był świadomy, że nie jest możliwe, aby każda informacja w tej pionierskiej pracy była w stu procentach zweryfikowana. Tym bardziej, iż dostęp do wielu dokumentów jest nadal ograniczony, a czasami wręcz niemożliwy. Dlatego w posłowiu do książki zatytułowanym „Od autora” znalazły się słowa: „Wszelkie uwagi dotyczące książki proszę kierować pod adresem Stowarzyszenia Represjonowanych w Stanie Wojennym .” Napisano je z myślą o uwzględnieniu tych uwag w następnym wydaniu książki. Potwierdza powyższe fakt, że w powołanym posłowiu Autor sprostował informację zawartą w książce „Solidarność olsztyńska w latach 1980-1981”, z której wynikało, że Mirosław Krupiński i Andrzej Bober byli członkami PZPR, przy okazji przepraszając zainteresowanych za błąd. Informacje te są niezwykle istotne dla właściwej oceny wydarzeń związanych z obecnym procesem i zapadłym wyrokiem skazującym Autora. OCENA RZECZYWISTOŚCI CZASÓW STANU WOJENNEGO Pisząc o dramatycznym okresie stanu wojennego, oddając sprawiedliwość działaczom opozycji szykanowanym w tamtym okresie Zenon Złakowski dotykał w dużej mierze zagadnień, które, zdawało by się, nie budzą wątpliwości co do ich oceny historycznej. O ile bowiem z pewnością jeszcze przez wiele lat trwać będą spory dotyczące zasadności wprowadzenia stanu wojennego, o tyle należało mieć nadzieję, że nie budzi kontrowersji ocena realiów związanych z wprowadzeniem stanu wojennego – uruchomienie potężnego aparatu terroru w celu zniszczenia opozycji i zdławienia postaw niezależnych. Nie ulega wątpliwości, że poza funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa, zaangażowani w tę działalność byli również przedstawiciele innych organów władzy publicznej, w tym również Sądów. Potwierdza to, w sposób, zdawałoby się jednoznaczny ustawa z dnia 3 grudnia 1998r. o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, którzy w latach 1944-1989 sprzeniewierzyli się niezawisłości sędziowskiej (Dz. U. Z 1999r. Nr 1, poz. 1 z późn. zm.). Ustawodawca przewidując instrumenty prawne pociągnięcia do odpowiedzialności sędziów, którzy sprzeniewierzyli się niezawisłości sędziowskiej, potwierdził, że fakty takie miały miejsce. Warto zauważyć, że ustawa przewiduje zarówno odpowiedzialność sędziego, który orzekał w procesach będących formą represji za działalność niepodległościową, polityczną, obronę praw człowieka, jak i odpowiedzialność sędziego, który nie orzekał w tego typu sprawach, lecz wykonując kierownicze funkcje w administracji sądowej lub organizacjach politycznych naruszył niezawisłość sędziowską poprzez wywieranie wpływu na wydawanie przez innych sędziów orzeczeń w takich sprawach. Opisanie i ustalenie tego typu faktów leży więc w interesie społecznym, a nie ulega wątpliwości, że jest to w odniesieniu do pracowników wymiaru sprawiedliwości szczególnie trudne. Dziennikarz nie ma swobodnego wglądu do akt spraw prowadzonych w okresie stanu wojennego. Jak zaznaczono wcześniej, podstawę dla ustalenia tego typu zdarzeń stanowią dokumenty organów ścigania, czy też dokumenty sądowe, znajdujące się w osobistych zasobach represjonowanych, oskarżonych i skazywanych działaczy „Solidarności”. W ten sposób np. wiadomo, że Adam Jurczyński (mąż Małgorzaty Jurczyńskiej), jako Sędzia Wydziału Karnego uczestniczył przynajmniej w dwóch ważnych procesach w Olsztynie. Pierwszy to proces pracowników OZOS „Stomil” (był przewodniczącym składu sędziowskiego), drugi dotyczył pracowników naukowych i studentów z Kortowa (wchodził w skład zespołu orzekającego). W obydwóch procesach sprawy zakończyły się wyrokami skazującymi działaczy „Solidarności” na wiele lat więzienia. W konsekwencji należy podkreślić, że informacje o represyjnym charakterze działania władzy publicznej po wprowadzeniu stanu wojennego, w tym o licznych przykładach postaw sędziów, którzy swoimi wyrokami wspierali aparat represji nie naruszają autorytetu wymiaru sprawiedliwości. W związku z powołaną ustawą o pociągnięciu do odpowiedzialności sędziów, którzy sprzeniewierzyli się niezawisłości sędziowskiej należy przyjąć, że stanowią one fakt znany Sądom z urzędu. Skoro tak, to informacje o postawach sędziów, którzy swoimi działaniami w czasach stanu wojennego wspierali aparat represji nie tylko nie naruszają autorytetu wymiaru sprawiedliwości. Są one w społecznie uzasadnionym interesie, ukazują bowiem rzeczywistość historyczną, której pamięć jest niezbędna społeczeństwu, aby budując współcześnie państwo oparte na fundamencie prawa i demokratycznych wartości nie popełniało błędów z czasów poprzedniego ustroju. PROCES Te wydawałoby się oczywiste stwierdzenia zostały w zasadzie całkowicie zakwestionowane w toku procesu karnego prowadzonego przeciw osobie Autora z oskarżenia prywatnego. Wkrótce po ukazaniu się książki z oskarżeniem sądowym pod adresem Autora wystąpiła sędzia Małgorzata Jurczyńska, żona wymienionego wcześniej sędziego Wydziału Karnego Adama Jurczyńskiego, „szczególnie zasłużonego” w procesach przeciwko działaczom „Solidarności”. Oskarżycielka stwierdziła, iż w swej książce Autor podał nieprawdę, a ponadto starał się poniżyć ją publicznie i to w sposób świadomy. Co więcej, według niej swoją publikacją zamierzał skompromitować cały wymiar sprawiedliwości w Polsce. Stan faktyczny całej sprawy sprowadza się do kilkuzdaniowego tekstu w książce, znajdującego się na stronie 109: Do szczególnie gorliwych sędziów z Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Olsztynie należała sędzina Krystyna Jurczyńska. Między innymi mocą wydanego przez siebie wyroku wyrzuciła w trybie dyscyplinarnym pracownika ELTOR-u, który opluł gazetkę PZPR – co oczywiście nie pozostawało w żadnym związku z wykonywaną przez niego robotą. Pracownik ten wcześniej został ukarany przez kolegium. Otóż ta informacja jest informacją prawie dosłownie przepisaną z „Rezonansu nr 20 – Wydanie wojenne” z października 1982 r. Oto jej treść: Sędzia Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Olsztynie Jurczyńska zamieszkała (i tu podany adres i telefon – przypis. Z.Z) wyróżnia się gorliwością w sprawach dotyczących członków „Solidarności.” Między innymi mocą wydanego przez siebie wyroku wyrzuciła w trybie dyscyplinarnym pracownika Eltoru, który opluł gazetkę PZPR – co oczywiście nie pozostawało w żadnym związku z wykonywaną przez niego pracą (art. 52 kodeksu pracy). Pracownik wcześniej został ukarany przez kolegium. Oskarżycielka w akcie oskarżenia dowodziła, że prowadziła sprawę związaną z dyscyplinarnym zwolnieniem z pracy pracownika Wojewódzkiego Urzędu Poczty – p. Janusza Milewskiego, natomiast nie prowadziła w 1982r. żadnej sprawy z udziałem pracownika ELTOR-u. Podkreśliła, że w sprawie pracownika Wojewódzkiego Urzędu Poczty wyrokowała na jego korzyść. W konsekwencji zarzuciła Autorowi, jak wspomniano wcześniej nieprawdę, a ponadto intencję poniżenia jej i to w sposób świadomy w oczach opinii publicznej. Zarzuciła działanie „w zamiarze bezpośrednim przemyślanym”, utrzymując, że w tekście książki Autor zmienił jej imię (używając imienia Krystyna, a nie Małgorzata) w celu uniknięcia odpowiedzialności za zniesławienie! Oskarżycielka posunęła się dalej, utrzymując, że swoją publikacją Autor zamierzał skompromitować cały wymiar sprawiedliwości w Polsce. Przy okazji przedstawiła swoją ocenę faktów i zdarzeń związanych z rzeczywistością stanu wojennego. Po pierwsze, przekreśliła całkowicie znaczenie i wartość czasopism podziemnych. W swojej apelacji od wyroku Sądu Rejonowego stwierdziła na temat publikacji Rezonansu, którą Autor wykorzystał w swojej książce: „Pogłoska ta nie zasługiwała na zaufanie, gdyż jest anonimowa i zamieszczona została pośród innych pogłosek i insynuacji.”!!! Pani Sędzia nie wiedziała(?), że w czasie stanu wojennego za samo kolportowanie pism opozycyjnych wydawano wyroki więzienia i nikt nie podpisywał imieniem i nazwiskiem swoich tekstów! Po drugie, zdyskredytowała całkowicie wartość książki, stwierdzając „że kształtuje ona opaczne wyobrażenia czytelników o faktach z lat 1981-1989”, zarzucając Autorowi doraźne polityczne interesy. Po trzecie, w konsekwencji przyjętej tezy, że książka generalnie przedstawia fałszywy obraz rzeczywistości stanu wojennego, oskarżyła Autora o podważanie fundamentów państwa poprzez obniżanie autorytetu sądownictwa, podczas gdy, zdaniem p. Jurczyńskiej ”także w okresie stanu wojennego znakomita większość sędziów uczciwie wykonywała swoje obowiązki, orzekając zgodnie z prawem i sumieniem oraz bezstronnie”. Tak uzasadnione oskarżenie wskazuje na rzeczywisty charakter procesu. Stał się on procesem o charakterze politycznym, gdzie sam kwestionowany fragment książki był tylko pretekstem do wykazania, że nie można formułować krytycznych ocen odnośnie funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, nawet w okresie stanu wojennego, gdyż, przynajmniej w niektórych miejscach naszego kraju oznacza to konfrontację ze źle pojętą „solidarnością” sędziowską. Przedstawiając chronologię zdarzeń należy zauważyć, że po wniesieniu oskarżenia z prowadzenia sprawy „wyłączyli się” wszyscy sędziowie Sądu Rejonowego oraz Sądu Okręgowego w Olsztynie. W konsekwencji, Sąd Apelacyjny w Białymstoku postanowieniem z dnia 5 lipca 2002r. przekazał sprawę do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Ostrołęce. Obrońca w odpowiedzi na akt oskarżenia złożył wniosek dowodowy o udostępnienie akt spraw prowadzonych przez sędzię Jurczyńską od 14 grudnia 1981r. w celu ustalenia stanu faktycznego – a mianowicie, czy zaistniała podana za „Rezonansem” sytuacja, w której sędzia Jurczyńska orzekała na niekorzyść pracownika w sprawie, której przedmiotem było dyscyplinarne zwolnienie z pracy w związku z opluciem gazetki PZPR. Wniosek dowodowy nie został uwzględniony przez Sąd Rejonowy, w konsekwencji nie uzyskano informacji na temat spraw prowadzonych przez sędzię Jurczyńską po 14 grudnia 1981r. Sąd poprzestał na zapoznaniu się z aktami sprawy wskazanymi przez oskarżycielkę – w sprawie pracownika poczty, w której sędzia Jurczyńska orzekała na korzyść pracownika. W związku z faktem, że w „Rezonansie” informowano o pracowniku ELTORU, Sąd zapoznał się z wykazem spraw z udziałem pracowników ELTORU w Sądzie Pracy w 1982r. Okazało się, że w żadnej z nich (była tylko jedna) nie orzekała sędzia Jurczyńska. Odmawiając zgody na zapoznanie się z innymi sprawami prowadzonymi przez sędzię Jurczyńską po 14 grudnia 1981r., poprzestając na dowodach dostarczonych przez oskarżycielkę, Sąd Rejonowy doszedł do przekonania, że zarzut zawarty w książce okazał się nieprawdziwy. Jednocześnie wyrokując w dniu 12 marca 2003r. Sąd Rejonowy w Ostrołęce warunkowo umorzył postępowanie karne na okres 1 roku i sześciu miesięcy, uznając, że wina i szkodliwość społeczna czynu nie są znaczne. Sąd dał m.in. wiarę oskarżonemu, że starał się on pewne fakty ustalić na własną rękę. A mianowicie, że informacje o sprawie zaczerpnął z pisma „Rezonans” i starał się ze znajomymi prawnikami ustalić, czy tego rodzaju sytuacja mogła mieć miejsce. Dowodem na to, był zdaniem Sądu chociażby fakt, że zamieścił w książce imię sędzi – Krystyna, podczas, gdy w Rezonansie nie podano imienia sędzi. Sąd dał wiarę, że imię sędzi (skądinąd odmienne od imienia oskarżycielki) oskarżony ustalił w rozmowie ze znajomymi prawnikami. Wyrok ten nie był do końca zgodny z odczuciami oskarżonego, w szczególności ze względu na zaniedbania w zakresie ustaleń faktycznych. Oskarżony i jego obrońca podnosili, że w „Rezonansie” mogła zostać omyłkowo błędnie podana nazwa zakładu pracy – ELTOR. Natomiast, jeżeli poszukuje się sprawy o tożsamym charakterze (dyscyplinarne zwolnienie za oplucie gazetki PZPR) to nie można poprzestać wyłącznie na sprawie, której akta wskazuje oskarżycielka (pracownika Poczty), należy również zapoznać się z innymi sprawami, w których orzekała sędzia Jurczyńska, gdyż możliwe jest, iż orzekała w jeszcze jednej (bądź większej ilości spraw), w których pracowników zwolniono dyscyplinarnie za oplucie gazetki. Należy podkreślić, że wnioski oskarżonego i jego obrońcy miały tylko jeden cel – obiektywne ustalenie prawdy. W sytuacji, w której okazałoby się, że informacja podana za Rezonansem jest nieprawdziwa, oskarżony wyrażał pełną gotowość przeproszenia oskarżycielki i zamieszczenia erraty w książce. Gotowość uwzględnienia uwag i zastrzeżeń, jak zaznaczono powyżej, Autor zadeklarował przecież już w posłowiu do swojej książki. Natomiast należy podkreślić, że w pierwszym wyroku Sądu Rejonowego poza, zdaniem Autora, nie dostatecznymi ustaleniami stanu faktycznego, nie pojawiły się szczęśliwie wątki polityczne. Nie próbowano insynuować Zenonowi Złakowskiemu rzekomego zamachu na autorytet wymiaru sprawiedliwości, nie imputowano mu niskich i niegodnych pobudek Wyrok ten stał się oczywiście przedmiotem apelacji oskarżonego, ale również i apelacji oskarżycielki. Od momentu, w której w przedmiotowej sprawie w drugiej instancji wydał wyrok Sąd Okręgowy w Ostrołęce stało się jasne, że nabrała ona szczególnego charakteru. Sąd Okręgowy uchylając wyrok i przekazując Sądowi Rejonowemu do ponownego rozpoznania jednocześnie uznał, że „apelacja oskarżycielki jest zasadna i zasługuje na uwzględnienie”. Sąd uznał, że „oskarżony zamieszczając w swojej książce przedmiotowy fragment dotyczący oskarżycielki (...) naruszył jej dobre imię nie tylko jako człowieka, ale przede wszystkim jako sędziego, narażając tym samym na podważenie zaufania do całego środowiska sędziowskiego oraz naruszenie autorytetu wymiaru sprawiedliwości.” W konsekwencji Sąd Okręgowy uznał znaczną szkodliwość społeczną przypisanego oskarżonemu czynu, znaczny stopień winy oraz znaczne naruszenie przez oskarżonego obowiązków dziennikarskich. W tym momencie stało się jasne, że dalszy wynik postępowania sądowego może być tylko jeden. W kolejnym wyroku z dnia 9 października 2003r. Sąd Rejonowy w Ostrołęce uznał Zenona Złakowskiego za winnego dokonania zarzuconego mu czynu i skazał Autora na karę 8 (ośmiu) miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata. Jak zauważyła oskarżycielka w odpowiedzi na apelację oskarżonego, Sąd Rejonowy zastosował się do zapatrywań prawnych zawartych w wyroku Sądu Okręgowego w Ostrołęce. W konsekwencji, w wyniku apelacji Sąd Okręgowy w pełni utrzymał zaskarżony wyrok. OCENA PRAWNA WYROKÓW Dokonując oceny prawnej stanowiska Sądu Rejonowego oraz Sądu Okręgowego trzeba stwierdzić, że jest ono całkowicie niezasadne. Sąd Rejonowy nie podjął nawet próby ustalenia, czy działanie oskarżonego wypełniało rzeczywiście znamiona przestępstwa przewidzianego w art. 212 k.k. w związku z dyspozycją art. 213 k.k. Dla kwalifikacji postępowania oskarżonego właśnie art. 213 k.k. miał decydujące znaczenie, gdyż pozwalał stwierdzić, czy postępowanie Zenona Złakowskiego miało charakter prawny, czy bezprawny. Nie ulega wątpliwości, że działania Zenona Złakowskiego wyrażające się w publikacji książki "Solidarność olsztyńska w stanie wojennym" miały na celu obronę społecznie uzasadnionego interesu. Jak to zostało zaznaczone we wstępie od wydawcy, wydając pracę Zenona Złakowskiego chciano przybliżyć obraz stanu wojennego w regionie Warmii i Mazur, wspomnieć tych - obecnie w większości nieznanych - którzy podjęli opór narażając się na surowe represje. Sam Autor podkreśla, że doprowadzając do wydania książki udało się mu spełnić ciążący na nim od lat moralny obowiązek " choć mało kto (...) pamięta , ta pamięć jest konieczna, aby nasza najnowsza historia nie opierała się na fałszu i przemilczeniach". Tak więc jest rzeczą niewątpliwą, że działalność Zenona Złkowskiego miała na celu obronę społecznie uzasadnionego interesu. Jak zaznaczono na wstępie, to fakt zakwestionowania, wydawałoby się, nie budzących wątpliwości tez dotyczących charakteru działań aparatu publicznego w stanie wojennym prowadził Sądy do błędnej oceny sytuacji prawnej i faktycznej. Sądy abstrahując od charakteru książki, przyjęły w rzeczywistości stanowisko oskarżycielki, że książka kształtuje opaczne wyobrażenia czytelników o faktach z lat 1981-1989, i powstała w celu realizacji doraźnych, politycznych interesów. W konsekwencji przyjętej tezy, że książka generalnie przedstawia fałszywy obraz rzeczywistości stanu wojennego, Sądy dochodziły do wniosku, że Autor podważa fundamenty państwa poprzez obniżanie autorytetu sądownictwa. Jeżeli Sądy dostrzegłyby, że książka została napisana w społecznie uzasadnionym interesie, aby ukazać rzeczywistość historyczną, której pamięć jest niezbędna współczesnemu społeczeństwu, doprowadziłoby to je do zasadniczo odmiennych konkluzji prawnych. Co najmniej do zasadniczo odmiennej oceny winy oskarżonego oraz szkodliwości społecznej jego czynu. Przyznając bowiem, że Autor działał w społecznie uzasadnionym interesie, w konsekwencji nie ma żadnych podstaw, aby utrzymywać, że jeden akapit na stronie 109 książki, został napisany w zupełnie innym celu - w celu zniesławienia oskarżycielki. Niezależnie od osobistych wrażeń, czy przekonań oskarżycielki, Sąd powinien obiektywnie ocenić zaistniałe okoliczności. Nie jest możliwe, aby doszedł do przekonania, że w liczącej 400 stron pozycji, jeden z akapitów został napisany w innym celu - zamiast ukazania dramatyzmu rzeczywistości społeczno-politycznej okresu stanu wojennego - zniesławienia wybranej przez Autora osoby. Jest rzeczą oczywistą, że gdyby taka była intencja Autora, a więc "przy okazji" działań zgodnych ze społecznie uzasadnionym interesem, próba załatwienia "prywatnych rozrachunków" z oskarżycielką, Zenon Złakowski podając w książce dane sędzi Sądu Pracy użyłby imienia Małgorzata - a więc imienia oskarżycielki, a nie imienia Krystyna. Rozważenie, czy oskarżony swoim działaniem chronił społecznie uzasadniony interes było więc obowiązkiem Sądu Rejonowego i Sądu Okręgowego, gdyż miało zasadniczy wpływ na kształt rozstrzygnięcia, dawało też obraz rzeczywistych intencji oskarżonego. Należy pamiętać, że oskarżycielka miała prawo do osobistego odbierania zamieszczonych w publikacji treści, natomiast rolą Sądu była ocena powyższych treści w kontekście w jakim zostały zamieszczone, zapoznanie się z całą książką, z charakterem publikacji. Sądy nie podjęły takich działań, co w konsekwencji musiało doprowadzić do błędnej kwalifikacji prawnej czynu oskarżonego. Należy podkreślić, że kolejnym elementem który należało wyjaśnić w prowadzonym postępowaniu, była kwestia, czy zarzut podniesiony w książce przez oskarżonego był prawdziwy. W tym przypadku Sąd Rejonowy podjął działania zmierzające do wyjaśnienia przedmiotowej kwestii, natomiast bez uzasadnienia odmówił uwzględnienia wniosków obrony, uniemożliwiając zgromadzenie pełnego materiału dowodowego. Sąd dał wiarę zeznaniom Małgorzaty Jurczyńskiej. Sąd Rejonowy nie uzasadnił swojego postanowienia o nieuwzględnieniu wniosków dowodowych zgłaszanych przez obrońcę. Należy jeszcze raz podkreślić, że możliwość wglądu w akta spraw prowadzonych przez oskarżycielkę w 1982r. była warunkiem weryfikacji prawdziwości zarzutu. Oskarżycielka dostarczyła bowiem jedynie dokumenty wskazujące na fakt, że sytuacja opisana przez oskarżonego w książce nie dotyczyła pracownika ELTORU. Natomiast to, że oskarżycielka wyrokowała korzystnie w sprawie pracownika Poczty nie ma znaczenia, w sytuacji, w której nie można było zapoznać się z innymi wyrokami. Informacja z "Rezonansu" dotyczyć mogła zupełnie innej sprawy. Należy podkreślić, że dla Sądu nie stanowił żadnego problemu fakt, że oskarżony w swojej książce opisał sędzię Krystynę Jurczyńską - Sąd nie miał żadnych wątpliwości, że zawarte treści dotyczą oskarżycielki, Małgorzaty Jurczyńskiej. Rozumując analogicznie, Sąd powinien przyjąć, że choć oskarżony (za Rezonansem) zamieścił nieprawidłową nazwę firmy (ELTOR), to nie zmienia to faktu, że sprawa w takim przedmiocie (oplucie gazetki) i z takim wyrokiem (pozbawiającym pracy) mogła mieć miejsce, dlatego należało zapoznać się z aktami spraw prowadzonych przez oskarżycielkę. To dlatego, "oskarżony zdaje się być nieprzekonanym co do fałszywości tego fragmentu ", jak to stwierdził w swym uzasadnieniu Sąd Rejonowy. Nie jest to efektem "braku skruchy", lecz przekonania, że działania Sądu Rejonowego (oddalające w zasadzie bez uzasadnienia wnioski dowodowe), jak i zachowanie oskarżycielki (kategorycznie przeciwstawiającej się powyższym wnioskom obrony) pośrednio potwierdzają zasadność przedmiotowego zarzutu. Wskazuje to również na fakt, że jakiekolwiek sugestie ze strony Sądu Rejonowego w przedmiocie większej staranności oskarżonego w gromadzeniu materiałów do książki są całkowicie chybione - oskarżony nie ma możliwości dotarcia do akt spraw i "obiektywnego" ustalenia prawdy historycznej nawet we własnym procesie. Oskarżony pozostał "nieprzekonanym co do fałszywości kwestionowanego fragmentu" nie ze względu na osobistą potrzebę poniżania oskarżonej, lecz w związku z faktem, że tzw. prasa podziemna pozostała podstawowym źródłem prawdziwych informacji dotyczących okresu stanu wojennego, a działania Sądu i oskarżycielki utrudniały weryfikację tych informacji za pomocą innych źródeł. Ta postawa nie jest przejawem "braku skruchy" oskarżonego, lecz wyrazem jego troski o przekazanie (w interesie społecznym) prawdy o tamtych trudnych czasach. Nie ma natomiast nic wspólnego z jakimkolwiek personalnym zacietrzewieniem, co potwierdziło zachowanie oskarżonego podczas postępowania sądowego. Dwa powyższe elementy, a więc pytanie, czy oskarżony w swoim działaniu działał w interesie społecznym (czy też z niskich, personalnych pobudek) oraz czy podniesione przez niego zarzuty były prawdziwe, miały kluczowe znaczenie w tym postępowaniu. Jak zaznaczono wcześniej, Sądy w ogóle nie podjęły pierwszej kwestii arbitralnie przyjmując "zamiar umyślny" poniżenia pokrzywdzonej. W drugiej sprawie ustalenia Sądów były fragmentaryczne i nieobiektywne. W konsekwencji doprowadziły do drastycznie niesprawiedliwego i surowego wyroku. CI!G DALSZY NAST!PIŁ Jak twierdzi Autor, „ta sugestia o zamiarze skompromitowania przeze mnie wymiaru sprawiedliwości chyba zadecydowała o wysokim, drakońskim wyroku. Dla mnie zarówno sam wyrok, jak i sugerowanie mi złych intencji są wysoce krzywdzące, gdyż pisałem tę książkę nie, żeby komuś „dołożyć”, ale żeby dać świadectwo prawdzie o tych dramatycznych czasach. Jeśli zdarzyło mi się popełnić jakiś błąd, będę starał się go naprawić. Nigdy jednak nie zgodzę się na imputowanie mi złej woli.” O taką złą wolę natomiast należy podejrzewać panią sędzię M. Jurczyńską, której w pełni nie usatysfakcjonował nawet ten drakoński wyrok, wymierzony przez sąd w Ostrołęce:. W tym samym dniu, 5 lutego br., kiedy Sąd Okręgowy w Ostrołęce utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego, pani Małgorzta Jurczyńska wystosowała pismo przedprocesowe – wezwanie do zapłaty w ciągu dwóch tygodni na jej rzecz kwoty 50.000 (pięćdziesięciu tysięcy) złotych z tytułu zadośćuczynienia za zniesławienie. Wygląda na to, że wyrok w procesie karnym w Ostrołęce stał się dla niej zachętą do żądania ogromnych rekompensat materialnych. Zaczęła przeliczać swe straty moralne na złotówki i jak widać wyceniła je bardzo wysoko. Co więcej, p. Jurczyńska w tej ogromnej dążności do uzyskania satysfakcji, zapowiada następne procesy – grozi Warmińskiemu Wydawnictwu Diecezjalnemu, które wydało książkę Zenona Złakowskiego. Kolejnym przedmiotem ataku może stać się Stowarzyszenie Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym „Pro Patria.” Jak widać, dążność do wyrównywania swoich krzywd w imię sprawiedliwości u pani sędzi jest ogromna. I nie wiadomo, czy coś może ją powstrzymać. (Powyższy tekst jest oparty na faktach i dokumentach przedstawionych przez Zenona Złakowskiego). Prezes Stowarzyszenia „PRO PATRIA” Władysław Kałudziński


•  Sprawiedliwosc PRLu  Autor: Anna Kozlowska   26.02.2004 02:34

Krótko X