|
Jak ja widzę aferę Rywin-Agora ?
Przychodzi Rywin do Rapaczyńskiej i żąda 17,5 miliona dolarów .
Za co żąda taką gotówkę ? No właśnie za co żąda ?
Pan Rywin i Agora, reprezentowana przez Rapaczyńską, Michnika, Łuczywo i Niemczyckiego, znają się bardzo dobrze, a szczególnie Michnik z Rywinem, którzy nawet mówią sobie po imieniu i pewnie często ze sobą „chlają”.
Ponadto, Rywin – biznesman z Rapaczyńską i Michnikiem, prowadzą razem różne „interesy” ( Kanał+).
„Pewnego dnia, nie wiadomo z czyjej inicjatywy, przychodzi Rywin do Rapaczyńskiej i żąda 17,5 miliona dolarów za załatwienie korzystnego dla Agory zapisu w ustawie o mediach (taka jest wersja Rapaczyńskiej).
Rapaczyńska kieruje Rywina na dalsze „negocjacje” do Michnika.
Rapaczyńska w notatce sporządzonej na „żądanie” Michnika, przekazuje treść jej rozmowy z Rywinem.
Rozmowa Rapaczyńskiej z Rywinem toczy się bez udziału osób trzecich.
Czy treść tej rozmowy przekazanej Michnikowi jest prawdziwa ?. A może ona służy innemu celowi ?. O tym wie tylko Rapaczyńska i Rywin.
Czy Rywin, mimo jak się wydaje, rozległych znajomości, posiada możliwości „załatwienia” ustawy z całym rządem, większością w sejmie i senacie, nie pomijając prezydenta ?
Czy ci, którzy wymyślili taką bajkę, mają wszystkie klepki w głowie ?
Czy sądzą, że mają do czynienia z ciemną masą społeczeństwa ( większość zapewne wierzy w dogmaty religijne, ale nie w bajki).
Zanim „Rywin przyszedł do Michnika”, był u Rapaczyńskiej – szefowej „Agory”.
Nie wnikając w to, kto zainicjował spotkanie Rapaczyńskiej z Rywinem i Michnika z Rywinem, można mieć podejrzenie, że obie strony były zainteresowani spotkaniem i „rozmową”, chociaż każda miała co innego do „załatwienia”. Obie strony, jak sądzę miały jeszcze nie zakończone rozliczenia finansowe z okresu swoich wspólnych (chyba trochę niejasnych) i nieoficjalnych interesów.
Rywin liczył na otrzymanie jakiejś kwoty z dawnego rozliczenia, Rapaczyńska natomiast postanowiła upiec dwie pieczenie: pozbyć się byłego wspólnika i kosztów związanych z tym rozliczeniem i ponadto zamieszać w przygotowaniu nowej ustawy o radiofonii i telewizji.
Postanowiła wraz z Michnikiem przyszykować na niego pułapkę (sprytne).
Odsyłając go na dalsze rozmowy do Michnika, przygotowali wspólnie prowokację polegającą na takim pokierowaniu rozmowy, aby , przy nieczytelnych zapisach magnetofonowych można było domniemywać, że chodzi o propozycję korupcyjną, a nie o rozliczenie dawnych interesów.
Po wykonaniu tego zadania i konfrontacji u Millera, nastąpiła przerwa w dalszym działaniu przedstawicieli Agory.
Według zeznań Michnika, prowadzono „śledztwo dziennikarskie”. A na czym ono polegało, to tylko wie Michnik i „tajemnica dziennikarska”. Wygląda to na bardzo podejrzane działanie lub kpiny, co ujawniło się już w czasie pierwszych przesłuchań Michnika przez Komisję.
A co się działo oprócz „śledztwa dziennikarskiego”, szczególnie z nagraniem spotkania Michnika z Rywinem. Czy na pewno nagranie „leżało w sejfie”, skoro stan nagrań, mimo wysokiej jakości sprzętu, jest mało czytelny i na dodatek różniący się w obydwu urządzeniach ?
No, panowie z komisji, panie Rokita, panie Ziobro i panie Nałęcz, zastanówcie się nad tym, jeśli kieruje Wami rzeczywista chęć wyświetlenia sprawy, bo Wasze dotychczasowe działania były ukierunkowane, aby udowodnić, że za Rywinem stał Miller z Jakubowską , Kwiatkowskim, Czarzastym.
Wasze wnioski sugerujące współpracę Rywina z wyżej wymienionymi, a takich po Was można się spodziewać, w moim odczuciu, będzie miało podejrzany, a może nawet korupcyjny charakter na „zamówienie” AGORY.
Rywin zażądał zwrotu należnej mu kwoty w wysokości 17,5 mil. dolarów.
Uważam, że nie było to żądanie „łapówki”, bo musiałoby to być obiecywanie Inflantów.
Zatem normalny i uczciwy człowiek, gdyby uznał, że ta propozycja jest działaniem korupcyjnym, zamiast odsyłać Rywina do Michnika, złożyłby doniesienie do organów dochodzeniowych o popełnieniu przestępstwa. Nie zgłoszenie tego jest tak samo karalne jak propozycja wzięcia „łapówki”, o czym pani Rapaczyńska musiała doskonale wiedzieć. Natomiast skierowanie Rywina przez Rapaczyńską do Michnika, nosi znamiona przyjęcia propozycji rozliczenia się Agory z Rywinem lub przygotowania zasadzki na Rywina, przez posądzenie go o korupcję i uniknięcie tym samym uregulowania przez Agorę zobowiązań w stosunku do Rywina.
Oczywiście przyjęto tę drugą wersję.
Doskonale się do tego przygotowując, w czym zapewne doskonale sobie poradził Michnik, ze znanych przyczyn, chociaż naruszył prawo nagrywając rozmowę z Rywinem bez jego zgody.
Trzeba przyznać, że pomysł sprytny i znamionujący duże doświadczenie „byznesowe”.
To są znane metody bogacenia się „uczciwych” byznesmenów. Wykiwać kogoś i jeszcze pozbyć się niewygodnego wierzyciela. To wysokiej klasy majstersztyk, zapewne zdobyty w Ameryce i podparty osobistymi predyspozycjami Michnika.
Na wniosek „posłów specjalistów” od ośmieszania sejmu, powołano „komisję śledczą”, która ku uciesze gawiedzi przerodziła się dzięki takim „specjalistom” od prawa jak Rokita, Ziobro, a ostatnio Nałęcza, w cyrk.
Każdy, kto chociaż trochę zetknął się z wymiarem sprawiedliwości wie, że śledztwo jeśli ma spełnić swoją rolę musi być prowadzone z zachowaniem tajemnicy, aby podejrzani oraz świadkowie nie mogli znać wypowiedzi poszczególnych zeznających.
Ale przecież zainteresowanym absolutnie nie chodzi o ujawnienie prawdziwych winowajców, bo wówczas okazałoby się, że wołający „trzymaj złodzieja” sami by się okazali złodziejami.
Czy „Komisja Śledcza” jest w stanie wyświetlić tę „aferę” ?.
Czy ci ludzie nie zdają sobie sprawy, że przyjętą metodą nie są w stanie nic ujawnić, po za manipulacjami zeznań, niektórych świadków, którzy bądź byli zainteresowani takim czy innym przebiegiem zeznań lub sami winni być pociągnięci do odpowiedzialności za fałszywe zeznania, oparte „dzięki” uprzejmości samej komisji korzystając z otwartych zeznań innych zeznających, co przeczy jakiejkolwiek zasadzie prowadzenia śledztwa.
Protokół z takiej działalności komisji może być wyłącznie domniemaniami samej komisji a nie dowodem czyjejkolwiek winy.
Dowody, zebrane przez „komisję” warte są „psu na budę”. Większość to nieosobiste sformułowania przesłuchiwanych, lecz zadających pytania. W czym specjalnie wyróżniali się Rokita i Ziobro.
Większość odpowiedzi przesłuchiwanych, to nie to co na ten temat wiedzą, lecz ich osobiste odczucia do czego dążyli swoimi pytaniami, wyżej wymienieni.
Zakładając, z ostrożności, że Rywin działając sam lub z pomocą kogokolwiek, żądał „łapówki” za załatwienie czegokolwiek, to należałoby ustalić czy taka propozycja była do zrealizowania ( o czym była mowa wyżej: przekupienie rządu, sejmu, senatu i na koniec prezydenta). Chyba tylko chorzy ludzie mogą uznać to za możliwe, nawet w dzisiejszych warunkach politycznych kraju.
Czy, przy założeniu, że propozycja Rywina miała charakter korupcyjny, można było wykryć sprawców tej afery ? Tak ! Można. Pod jednym warunkiem, że Agora jest czysta jak „szyba” i chce uczciwie tę sprawę wyświetlić.
Jak ? Proszę.
Pani Rapaczyńska po rozmowie z panem Rywinem winna zgodzić się na jego warunki, uzgodnić wszystkie techniczne warunki przekazania „łapówki” i natychmiast powiadomić organa ścigania, które wiedziałyby jak dalej postępować.
Niestety tego Rapaczyńska nie zrobiła.
Tu nasuwa się pytanie dlaczego ?
Odpowiedź jest jedna: nie chciała, bo to o co innego chodziło.
Kto jest więc winien temu cyrkowi : „Agora” z Rapaczyńską i Michnikiem na czele.
Michnik chce zrobić z Komisji śledczej idiotów i powtarza, że Miller nie ma z tym nic wspólnego, a Rywina przysłali: Jakubowska, Czarzasty, Nikolski i Kwiatkowski.
Ja wierzę, że po za Nałęczem i tymi , którym taka wersja jest na rękę, pozostali nie dadzą się nabrać na tego rodzaju sugestie.
Wasze ewentualne wnioski sugerujące współpracę Rywina z wyżej wymienionymi, w moim odczuciu, będzie miało podejrzany, a może nawet korupcyjny charakter na „zamówienie” AGORY.
Będzie to jeszcze jeden, w naszej historii, przykład zdrady interesów Polski wobec obcych najeźdźców – obcych inwestorów, którzy gotowi zdjąć nam „portki przez głowę”, dla własnych korzyści.
Kazimierz F – Warszawa
|