|
W całej tej, kolejnej zadymie o wolność słowa, nie chodzi już o to, czy jakiś Andrzej Marek z Polic słusznie czy niesłusznie znieważył urzędnika. Tu chodzi bardziej o zachowanie sądu. Ignorowanie zeznań świadków, niezawisłość sędziego od procedur przy jednoczesnym surowym ich egzekwowaniu od podsądnego. Obywatel RP stając przed Sądem RP musi poczuć się malutki - to nasz spadek po komuniznmie, zaborach etc.
Wymiar sprawiedliwości III RP nie jest sukcesem transformacji - on prawie w niezmienionym kształcie zakonserwował się z lat minionych. Zmienili się tylko dysponenci sedziowskiej "niezawisłosci". Inaczej traktuje sie zamożnego gangstera, inaczej rencistę.
W przeciwieństwie do sądownictwa - wolne media są niezaprzeczalną, bodaj czy nie jedną z ostatnich już, zdobyczą wolności po 1989. Ta wolność mediów jest już dzis zdeformowana przez mamonę koncernów, wielkich korporacji biznesowych, ale mimo wszystko - jeszcze dycha... W tej chwili ostoją wolnego słowa w Polsce są pisma lokalne, obywatelskie, redagowane przez pasjonatów-amatorów, mądrych ludzi z charakterem, którzy potrafią jeszcze oprzeć sie pokusie korupcji. Jestem pełen uznania dla tych tysięcy redaktorów z małych, lokalnych [pisemek w gminach i miasteczkach, którzy z maniakalnym uporem wciąż wierzą w wolność słowa i żywią szczerą pogardę dla wszlekiej cenzury. W nich cała nadzieja. Być może jedyne co nam pozostało z tej nieszczęś=snej transformacji, to zapał tych ludzi. Nie pozwólmy znów nałożyć sobie knebla. |