|
Obawiam się, ze w szerokeij masie społeczeństwa polskiego istnieje przyzwolenie na represje wobec dziennikarzy. Bierze się to jeszcze komunistycznego "umiłowania porządku" na wzór tego zaprowadzanego kiedyś przez ZOMO oraz z ludowego przeświadczenia, że pismak to pasożyt, darmozjad, parający się jakąś czczą pisaniną, zamiast porządną, ciężką pracą. Tzw.lokalna władza i lokalny biznes tworzą oblicze Polski Powiatowej, która w zupełności może obyć się bez wolnej prasy. Wystarczy gablota z ogłoszeniami w biurze wójta. Problem zaczyna się dopiero wówczas, gdy ten wójt, albo miejscowy bogacz, nie czując nad sobą żadnego bata, zaczyna samowolkę. Wtedy podnosi się larum i pisk. Ale żeby zawczasu pomyśleć o utrzymaniu wolnej gazety - nie, co to to nie. Szkoda na to kasy. No to potem mamy róznych Misiłów itp. A zagranica się dziwuje. (chociaż w takiej niby cywilizowanej Austrii wcale nie jest lepiej - tam pokutuje austrowęgierski c.k. biuroktaryzm). |