Leszek Andrzej Łukowski, zaufany człowiek Artura Balazsa, jego wieloletni partner w biznesie i powiernik głęboko dotąd skrywanych sekretów – nie wytrzymał i wygarnął na łamach „Trybuny” całą prawdę o swoim dotychczasowym „Ojcu Chrzestnym”.
To prawda. Jurczak jest typowym paszkwilantem. Nie zmienia to faktu, że słowa Łukowskiego robią wrażenie - to był naprawdę jeden z bardziej zaufanych i wtajemniczonych w "biznes" ludzi Balazsa. Nawet jeśli 50% w tym tekście jest Jurczaka, a pół Łukowskiego, to te pół powinno wystarczyć, aby Balazsem zajęła się ne tylko "Trybuna", ale i ABW. Tak na poważnie, a nie "w stronę umorzenia".