| Temat: Krotko, Panie Prezes | Od: BloomL |
| Data: 22.12.2005 18:21 |
Odpowiedz |
|
Masturbuje sie absurdalnym argumentem, na podparcie ktorego ma Pan nieodmiennie prozne opowiastki o swojej odwadze. Niech Pan barda zatrudni, ktory Pana wyreczy w pisaniu piesni pochwalnych, ociosa ortografie i zatemperuje gramatyke. Powtarzalem to tak czesto,..... ze powtorze raz kolejny i moze tym razem argument do Pana przemowi (a jesli nie, to bede powtarzal dalej palajac tesknota do Panskiego zdrowego rozsadku. Bo on gdzies tam jest? Tak?): to ze jakis kolezka podpisuje sie czyims imieniem i nazwiskiem nie czyni z niego Mahatmy Gandhi. Ktos to Panu dzis tu niedaleko i brutalnie udowodnil, zachowujac sie jednak na tyle przyzwoicie zeby subtelnie zmienic nick (na bardziej adekwatny - moim zdaniem) i w ten sposob okrasic kpine z Panskiej szlachetnosci i niezlomnosci zasad.
Pozdrawiam,
Leopold
PS.
Leopold Bloom jest naturalnym nazwiskiem. I nie wie Pan wcale, czy prawdziwym, czy fikcyjnym. Ale mdla opowiastka o legendarnej juz (w Oselce kolo Kielc, na forach Tygodnika Wedkarskiego i Biuletynu Związku Dzialkowcow i wreszcie Portowej Reprezentacji Warcabow) "Odwadze Prezessa Montwiłła" znajduje w zarzucie, ze nazwisko Bloom jest lipne, typowe dla Pana, choc dziecinnie glupie, oparcie. Niech Pan ksiazke jakas o tym napisze. Zapewne Hollywood skreci z tego kasowy thriller sensacyjny o tym, jak to kanalia Bloom w zespol z innymi "anonimowymi" kanaliami przesladowal odwaznego, meznego, zacnego, uczynnego, poczciwego, niepokalanego, madrego, przystojnego (Starczy juz przymiotnikow? Czy mam jeszcze slodzic?) Prezessa Montwiłła o nieposzlakowanej opinii. Mialem pisac krotko, ale jednak dlugo mi wyszlo. |
|