|      |
|
| KOLEJNY KOMUNIKAT RZECZNIKA ZARZĄDU PORTU |
|
| Zarząd nie blokował |
| Zarządowi Morskich Portów Szczecin-Świnoujście nie spodobała się nasza odpowiedź na wyjaśnienia rzecznika, w związku z czym otrzymaliśmy kolejną korespondencję. Publikujemy ją - wraz z redakcyjnym komentarzem - poniżej. |
|
|
Czytaj cały artykuł
|
|
| Temat: Re: Jest Pan nieudacznym urzędasem politycznym | Od: Andrzej Montwiciłł |
| Data: 22.12.2005 14:25 |
Odpowiedz |
|
Zbliża się wigilia więc ja Montwiciłł chciałem coś jeszcze dodać od siebie. Pomysły na uzdrawianie Żeglugi mi się już kończą. Tęskno mi do jakiegoś stołka politycznego gdzie wszystko da się zamącić. Chciałem okazyjnie i tanio nakupić trochę barek ale dzięki Bogu okazało się , że w śluzy się nie mieszczą. No ale za cudze pieniądze pojeździłem sobie po Niemcach. Teraz mam stracha przed krakowskim właścicielem i narąbałem w portki. Pragnę z tej Bydgoszczy uciec. Mam wiele zalet. Dziś się z nich zwierzę jak zwierzę w Wigilię. Jak na spowiedzi.
Z zazdrości nigdy nie popierałem i nie będę popierał takich co starali się udowadniać swoje racje konkretną solidną pracą. Wolałem takich co skupiali się na gadaniu, bo puste słowa byłe mi zawsze bliższe i pozwalały wynosić się nawet takim miernotom jak ja na szczyty. Wśród gaduł politycznych byłem całkiem dobrym gawędziarzem. Mam jak wiadomo lichy charakter i jestem małostkowy. Moimi wrogami są ludzie pracowici, inaczej myślący i skuteczni. Przy nich wypadam blado więc muszę ich tępić. Przez mój charakter port wymiernie utracił szansę dynamicznego rozwoju, ale cały region jest lichy i nie chciałem aby port się wyróżniał. Jakoś nie umiem oddzielać życia zawodowego od prywaty. Dla pozostawania na stołku, dla budowania kosztem portu własnej kariery, poddawałem się politykom, związkowcom, lawirantom i oszustom, równolegle podejmując walki z wyimaginowanymi przeciwnikami. Tak trza było. To są moje główne zalety. Ale mam ich dużo więcej.
Musiałem ludziom trochę poprzeszkadzać , wytykając im fałszywie, jako pospolity nieudacznik – nieprofesjonalizm, otaczając się lizusami i miernotami, kłamcami lustracyjnymi i Sb-kami . Musiałem się dobrze nagimnastykować. Nie wiecie ile dobrych pomysłów storpedowałem lub zaniedbałem? Nie wiecie jak to ciężko skłucić ludzi, którzy koniecznie chcieli port zmieniać. Gdyby nie moje pomysły z Bazą Promową i Pomeranią trudno by było zachować zastój w Szczecinie. Dziś, jak widać, brak kasy stawia Szczecin na równym miejscu z takimi portami jak Medyka, Stepnica, Gliwice, Kostrzyń. I dobrze jest. Dzięki mojej przebiegłości nikt nie może mieć pretensji , że nabudowałem nowych nabrzeży a towaru nie ma. Ja nie będę wychylał się. Pomyślcie ,jak przez to utraciłby na wizerunku przeciętny polityk szczeciński typu Magazynier czy Harcerzyk.
I niech czasem nikogo nie zwiodą moje chore pomysły typu Zachodniopomorskie Centrum Logistyczne czy Ostrów Grabowski, bo są to tylko ruchy pozorne robione dla prasy, radia i telewizji. Gwarantuję , że nic z tego dobrego nie powstanie a kredyty wzięte na to i na Bazę Promową port letko podduszą i o to chodzi. Drobnica nic nie rozumiała przez wiele lat i broniła się przed włączaniem moich pomysłów do życia spółki. Coś niecoś mi się z nimi jednak udało głupiego zrobić. Za CBT czy też za Chłodnię CTG chciałem Drobnicę udusić. Ale zupełnie niepotrzebnie i niespodziewanie zaczął się wtrącać jakiś sąd – i postawił zarzuty dla mojego ulubionego prezesa, zwanego fajeczką - rekomendowanego i potem ochranianego przeze mnie dość długo bo gryzło mnie sumienie i trochę bałem się, że się wyda, że byłem ojcem niektórych głupot. A sąd by tego nie chciał zrozumieć . Z nimi lepiej z dala. Szybko odciąłem się od wszystkiego i jak trzeba pójdę w zaparte. Tak to ja potrafię. Gwarantuję ,że zwale jakby co na kogo innego. Swoich zawsze będę krył jak Rywin.
W innych spółkach portowych za wtrącanie się dostawałem po łapach od wspólników i dlatego nie udało mi się tak wiele swoimi „pomysłami” nabroić jak na Drobnicy. Ilu inwestorów zraziłem swoim nieróbstwem i lenistwem oraz biurokracją, nikt oprócz mnie samego nie wie. Ciężka praca,ale nie żałuję tego bo zdołałem sobie wyrobic opinię mało ambitnego i przy którym średniaki to geniusze. Poza tym kochałem związkowców jak samego siebie.
Przez długie lata ciągnąłem i dalej chcę ciągnąć ich za sobą. Lubię tych darmozjadów związkowych. Opieram się na nich już wiele lat z wzajemnością i napewno nie bezinteresownie, podstawiając ich do korytka gdzie się da. Dawało się dzięki temu ich wykorzystać nieraz jako V kolumnę. Robiłem to podstępnie bo inaczej by się nie udało. To było słuszne. I bardzo zły byłem i zazdrosny jak mój następca posłużył się tymi samymi skorumpowanymi działaczami skrytymi pod sztandarami związkowymi. Mój pomysł a ktoś go bez pytania kradnie. Ale mój następca miał o tyle lepiej, że miał dodatkowe wsparcie tych, co się mi odgrażali i innych wielkich. Macki Kosy Trzciny i Harcerza sięgały wszędzie tam gdzie było trzeba. A ja musiałem sam wymyślać jak zatrzymać tych młodych i ambitnych. Oszustwa i matactwa były jedyną słuszną metodą na zatrzymanie tych pracusiów. Związki nie chciały mi do końca uwierzyć , że dam sobie z tym radę. Ale to osobna sprawa, i teraz chcą to naprawić. Zaufali mi , że przy mnie takim samym jak ja, nic złego się nie stanie. Obiecałem znów im dobre czasy i tym co się działo za Greka już się nie martwią. Lusia i Gehenna będą mieli u mnie - Pana Montwiciela jak u Pana Boga za piecem.
No mam nadzieję, że za błędy gospodarcze, których popełniłem w dobrej wierze bez liku, obejmie mnie akt łaski i związkowcy mi tego nie zapomną. Jestem przekonany, że tylko dzięki temu, że byłem i obiecuję być w dalszym ciągu mierny i małostkowy nikt takim jak ja sam, krzywdy nie zrobi. Nie pozwolę skrzywdzić pijących, nienapracowanych, donoszących, karierowiczów i innych nieudaczników a także współpracujących z służbami dbającymi o bezpieczeństwo inaczej. Dlatego jestem poważnym kandydatem do powrotu do portu. Mam tu jeszcze wiele do spieprzenia. No teraz czuję się lepiej.
Andrzej Montwiciłł
|
|
|
|
|
|
|