Frog napisał:
"Tylko niezależny człowiek jest w stanie kreować politykę według swojego upodobania i wybierać sobie władcę, wszyscy inni muszą się aranżować z władzą uzurpatorską."
Czy nie czujesz wewnętrznej sprzeczności tego zdania? Czy po to człowiek staje się niezależny, aby "wybierać sobie władcę"? I czy niezależność i wolność rzeczywiście polega na "kreowaniu polityki według swego upodobania"? Według mnie właśnie taki człowiek staje się władcą-uzurpatorem, nieliczącym się z innymi.
Czyli przeciwieństwem tego, co - w innym miejscu - pochwalasz. Przeciwieństwem prawdziwej, świadomej kooperacji LUDU (dość obciążone słowo), czy po prostu - ludzi, obywateli, współmieszkańców. Ta współpraca polega właśnie na ciągłym "aranżowaniu się", czyli układaniu (umawianiu) jednych ludzi z drugimi. Chodzi o to , aby proces porozumiewania się ludzi nie był zakłócany przez wąskie grupy, usiłujące zawłaszczyć ich dorobek, tu zwane BPiIF. Dlatego dla mnie najważniejszy jest wolny przepływ informacji, opinii, myśli. Ważniejszy niż przepływ kapitału, który i tak dostaje się w RĘCE (a nie UMYSŁY) ludzi obardzonych naturalnymi ułomnościami.
Nie wierzę w abstrakt LUDU. Wierzę w porozumienie ludzi. I o to mógłbym zabiegać.