DEDYKOWANE PROF. ANDRZEJOWI PACZKOWSKIEMU I PODOBNIE MYŚLĄCYM
Stan wojenny czy zamach stanu?
Generał Wojciech Jaruzelski wielokrotnie uzasadniał wprowadzenie w dniu 13 grudnia 1981 roku stanu wojennego wyborem „mniejszego zła”. „Większym złem” miała być oczywiście interwencja wojsk radzieckich i innych ówczesnych wojsk sojuszniczych w Polsce, w związku z działalnością niepodległościową rodzącej się Solidarności. Czy jednak gen. Jaruzelski musiał wybierać pomiędzy „mniejszym” i „większym” złem ?
Dla ludzi, któzy zachowali resztki przyzwoitości i przynależności do narodu Polskiego nie ulega wątpliwości, że wprowadzenie stanu wojennego było PRZEDE WSZYSTKIM ochroną czerwonej kasty.Nie potrzeba do tego zaświadczeń rosyjskich dysydentów. Świadczy o tym nawet nie sam fakt wprowadzenia wojny, ale "zgniłe" lata 80., które po tym nastąpiły. Lata 80. XX wieku przejdą do historii Polski jako okres "smuty", stagnacji i kompletnego paraliżu społecznego. Moim zdaniem - analizując to, co dzieje się dziś - ta dzisiejsza "erupcja korupcji", atrofia i zanik wszelkich hamulców w zagarnianiu wspólnego dobra - ma swoje źródła właśnie w latach 80. Umówmy się, że wszyscy - nie tylko ubecy - wystawili sobie wówczas parszywe świadectwo. Dowodem na spsienie POlaków sa stosy donosów, jakimi zasypywania była ubecja przez nadgorliwych obywateli. Czyli przez nas. Kolumbów roku 81.