| Temat: Re: Kosztowna prośba Jacka Piechoty | Od: Andrzej Montwiłł |
| Data: 02.12.2004 17:12 |
Odpowiedz |
|
Witam Pana p. W. Bachorz (chociaż dalej nie wierzę, że to pana prawdziwe nazwisko)
Zapraszałem Pana na rozmowę po wcześniejszych artykułach ale oczywiście zgodnie z moimi przewidywaniami nie zjawił się Pan. Wiedziałem, że tak będzie bo działa Pan na zlecenie pewnej grupy ludzi i nie interesuje Pana prawda tylko sianie zamętu i prezentowanie fałszu. Występuje Pan w roli tuby ludzi, którzy się wściekli na to, że przez lata nie mogli się dorwać do portowego żłoba a teraz za późno bo zdążyłem wszystko tak poukładać, że procedury są jawne i to nie na etapie przetargu ale na każdym etapie poczynając od koncepcji. Świetnie sobie przetrenowaliśmy również etap projektów inwestycyjnych. Tak, tak Panie Redaktorze. Ja wiem, że koniecznie chce pan udowodnić, że to ja kombinowałem aby było drogo i przeszacowane. Lecz przykro mi bardzo bo było odwrotnie. Po pierwsze nie można porównywać kwotowo pierwszego przetargu na budowę terminalu na Ostrowiu Grabowskim z tym przygotowywanym obecnie gdyż ten obejmuje istotnie mniejszy zakres realizacji. Część robót Zarząd Portu już zlecił wcześniej do realizacji ze środków własnych tak aby mimo dwuletniego opóźnienia budowy samego terminalu kontenerowego zakończenie całości nastąpiło w pierwotnie przewidzianym termini końca 2005 roku. Będzie 2006 r. Skąd to opóźnienie? A no stąd Panie Redaktorze, że ktoś na etapie projektowym, przy ponownym jego zleceniu już po anulowanym pierwszym przetagu, zaczął grzebać tak aby właśnie wyszło o te kilka milionów więcej. W czym grzebał? W obmiarach robót ziemnych i innych trudno mierzalnych pracach. Wydawało nam się, że jest tego za dużo o około 10 milionów PLN. Może się myliliśmy ale tak nam się wydawało. A 100 tys. PLN to chyba 1% od 10 milionów PLN. Chyba się nie mylę Panie Redaktorze. Jak tak to za pomyłkę przepraszam. Widzi Pan jakie proste. Nie trzeba się potem męczyć nad nachodzeniem członków komisji przetargowej. Kombinować gdzie tu coś oszczędzić tworząc ofertę budowlaną. Wystarczy wiedzieć gdzie jest zakładka czy jak kto woli górka. Ale chyba zacząłem w tym momencie już przeszkadzać a był to maj czy czerwiec zeszłego roku. A oprócz mnie jeszcze dwóch członków Zarządu znających temat stało się nagle obiektem dociekań różnych ludzi. Udało się nam jednak prawie całkowicie wymusić rzeczywiste zapisy w projekcie budowlanym tak, że gdy projekt był prawie gotowy eksperci BŚ zastanawiali się nad kwotą 800 tys. zł a nie 10 milionów. Czyli mija się pan, i to grubo, z prawdą twierdząc, że BŚ coś kwestionował na etapie specyfikacji. Bzdura i fałsz Panie Redaktorze. Niestety to prostowanie na etapie projektowym doprowadziło do kilkumiesięcznego opóźnienia w fazie przygotowania inwestycji. A równolegle pojawiły się pieniądze unijne. Miałem być na tyle głupi i narażać firmę na dużo większe koszty uruchamiając pożyczkę z Banku Światowego, czy tak kręcić i opóźniać aby port załapał sie na 70 milionów z unijnych pienędzy i to niezwrotnych. Miałem rację Panie Redaktorze czy nie? To po pierwsze Panie Redaktorze.
Sprawa Pomeranii. Dalej uważam, że sprawa Pomeranii była dobrym pretekstem do podziękowania mi za pracę na stanowisku Prezesa Zarządu. Takie jest prawo właściciela i z tym nigdy nie dyskutowałem i nie próbowałem protestować. Protestowałem i walczyłem z samowolą członków Rady Nadzorczej. Tylko czy wie Pan, że część członków Rady nie zrealizowała zaleceń właściciela? Efekt. Z tamtej Rady zostały tylko trzy osoby. Daje to do myślenia. Prawda? Co do decyzji o udzieleniu gwarancji. Zarząd podjął w stosownym czasie taką uchwałę i udzielił gwarancji na kwotę ponad 13 mln. zł uzyskując w zamian za to stosowne gwarancje ze strony Pomeranii. Decyzja Zarządu była...decyzją Zarządu i tyle. Słusznie Pan stwierdza, że Prezes firmy lub Zarząd odpowiada za takie decyzje. Czy w tym momencie jest ważne kto naciskał i prosił. Byłem o to proszony i nie zaprzeczam ale bzdurą jest mówienie, że ktoś mnie do tego zmuszał. Kto mnie zna to wie, że nie można mnie do niczego zmusić. Decyzję tą jednak do dzisiaj uważam za słuszną i co najważniesze bezpieczną z punktu finansowego i prawnego dla Zarządu Portu. Wiem, że już po moim odejściu została zrobiona ponowna wycena zabezpieczonego hipotekami i zastawem majątku Pomeranii i mimo tego, że niektórzy bardzo pragnęli aby ta wartość była poniżej 10 milionów, wyszło ponownie niewiele poniżej 30 milionów zł. W tym kontekście zrobienie w bilansie za rok 2004 rezerwy na 10 milonów złotych było niezgodne z zasadami rachunkowości. Swoje zdanie w tej sprawie przedstawiłem WZ ZMPSiŚ SA.
To tyle na dzisiaj Panie Redaktorze. Nie odnoszę się do insynuacji bo po co. Proponuję jednak ostrożnie formułować rewelacje bo niewiele brakuje do tego aby zapisy z Pana tekstów kwalfikowały się pod pojęcie "naruszenia dóbr osobistych" a wtedy przed sądem trzeba będzie potwierdzenia Pana "rewelacji" przez świadków a nie sądzę, aby chcieli się ujawniać.
Pozdrawiam i całkiem serio zapraszam.
Andrzej Montwiłł
|
|