| Temat: Re: Mam żal do pana Brzezickiego | Od: Andrzej Montwiłł |
| Data: 02.11.2004 16:16 |
Odpowiedz |
|
Dzień dobry Panu p. Blachorz.
To znowu ja. Jak odpisywać Panu to hurtem. Przeczytałem mądrości p. Kargera, którego, razem z Krzyśkiem Żyndulem wypromowaliśmy na szefa Biura Promocji Żeglugi Bliskiego Zasięgu w Szczecinie. Dzisiaj stwierdzam, że to był błąd. Pan KArger zatrzymał się w latach 70. XX wieku. Bo co można innego powiedzieć o człowieku, który nie pytając o zdanie żadne armatora promowego chce uruchamiać pinię promową do Szczecina a nie jest istotne skąd. Żaden armator nie pójdzie na dodatkowe 9 godzin podróży Świnoujście-Szczecin-Świnoujście. A mówienie o mnie, że coś ze mną nie tak bo chcę pchać samochody dalej o 100 km (a nie o 140 km)do Świnouścia? A co przypcgać je przez Struga do portu na nab. Czeskie. Przy kompletnym nieprzystosowaniu tego rejonu portu do obsługi promów morskich, w tym szczególnie pasażerów? To jest paranoja. Czemu p. Karger nie powie, że chodzi o to aby jego agencja statkowa obsługiwała prom w Szczecinie? Ja lubię prawdę a nie mżonki. A może niech Panu przedstawi stan finansowy Stowarzyszenia Biro Promocji Żeglugi... któremu prezesuje od początku. Tak naprawę Stowarzyszenie jest bankrutem bo pierwszy dyrektor Biura protegowany p. Kargera doprowadził do jego ruiny.
Wracając do PŻM. To jest tragiczne jeżeli podważa się wszystko dobre co zostało zrobione w tej firmie po zmianie ekipy. To przecież zaczasów pp. Lembasa, Wiatera i wielu innym PŻM leżał na łopatkach, nie płacił nikomu w tym pracownikom. Tera płaci i rozumiem, że o to p. Karger ma pretensje! A może żal mu po prostu dawnych kolegów, którzy po walnięciu się holdingu stoczniowego patrzą gdzie by tu się załapać. Jak PŻM był bankrutem to się nie pchali. Ale na gotowe! Churrrraa, kupą mości panowie. Bo przecież co to za problem znaleść kilku protektorów, kilku piewców i żurnalistów. Za rok wybory to będzie się można...
I to na tyle. Na więcej szkoda słów. A Panu Panie redaktorze naprawdę radzę zasięgać informacji u źródeł a nie dawać się wpędzać w maliny.
Pozdrawiam
Andrzej Montwiłł |
|