Nie było niespodzianki po pierwszej rozprawie: Minister Skarbu Państwa kontra dyrektor Polskiej Żeglugi Morskiej. Sędzia odroczył postępowanie do listopada br., aby strony mogły w pełni umotywować swoje wnioski dowodowe. Prawnicy żartują, że przy tym tempie procesu odwołany dyrektor PŻM, Paweł Brzezicki spokojnie dotrwa do emerytury.
Paranoja. Jeżeli Brzezicki wygra jest mistrzem świata. Jeżeli przegra, no cóż...
Tak czy inaczej ministerstwo się zbłaźniło. Również polskie ustawodastwo, które wydało takiego potworka jak ustawa o PP.
Wesoły kraik z Radami Pracowniczymi o kompetencjach Rad Nadzorczych czyli KAPITALISTYCZNY KOMUNIZM. Można też uśmiać się z jedosobowych spółek skarbu państwa. Podobne potworki jakich nawet nie było w PRL-u. Niektórzy na tym wychodzą b. dobrze ("Co ja tam zarabiam! - powiedział swego czasu Piotrowski w wywiadzie dla Kuriera - Niecałe 70.000 miesięcznie i to przed podatkiem!"), ale wiekszość cierpi biedę. W republice bananowej niektorzy tracą kontakt z rzeczywistością.