O WSPÓLCZESNEJ ŻEGLUDZE MÓWI RYSZARD KARGER, WIELOLETNI SZEF PŻM:
Żeglugowcy muszą współpracować
Ryszard Karger to historia polskiego shippingu lat powojennych. Jego nazwisko kojarzy się ludziom w całym kraju z niegdysiejszą potęgą Polskiej Żeglugi Morskiej. To za jego rządów szczeciński armator osiągnął rekordowy tonaż 3,2 mln DWT i stał się prawdziwym potentatem światowej żeglugi trampingowej. Spod jego – bywało, że ciężkiej - ręki wyszło kilka pokoleń shippingowców, dla których jest teraz niekwestionowanym autorytetem.
Panie Ex-Dyrektorze !
Uważam , że swoją wypowiedzią wyraża Pan poglądy wściekłego lobby SLD-wskiego (i postPZPR-wskiego),któremu odebrano , jak małemu sprytnemu chłopczykowi zabawki, w tym przypadku niezwykle atrakcyjną firmę żeglugową.
Nikt Panu nie odbiera wiedzy i doświadczenia żeglugowego , ale niech Pan nie chwali się że Pan sam to wszystko wymyślił.W tamtym okresie PRL-u wszystkie decyzje przychodziły z komitetów PZPR,której Pan był bardzo aktywnym członkiem.Nie pamięta Pan jak codziennie Pan do KW biegał lub dzwonił ?
Firmy żeglugowe były szczególnie pilnowane przez Partię , było to wszak okno na wolny-dolarowy świat.Na każdym statku kazał Pan tak dobierać załogę , by była 6-osobowa organizacja statkowa partii,wiedział Pan też że musiał być w załodze agent UB (SB).Komu Pan wmawia ciemnotę , ze Pan bez dyrektyw KC zawarł kontrakty z Anglikami i Argentyńczykami ?
Gdyby wówczas musiał Pan spełniać surowe prawa wolnego (jak obecnie) rynku żeglugowego i kredytowego , PŻM dawno by utonęła.A pamięta Pan jak pływały nasze statki: w jedną stronę ładunek , a w drugą najczęsciej balast! Dzisiaj to anachronizm.
Pana obecna nadaktywność po prostu irytuje. Jest Pan ponadto okropnie zarozumiałym człowiekiem.