O WSPÓLCZESNEJ ŻEGLUDZE MÓWI RYSZARD KARGER, WIELOLETNI SZEF PŻM:
Żeglugowcy muszą współpracować
Ryszard Karger to historia polskiego shippingu lat powojennych. Jego nazwisko kojarzy się ludziom w całym kraju z niegdysiejszą potęgą Polskiej Żeglugi Morskiej. To za jego rządów szczeciński armator osiągnął rekordowy tonaż 3,2 mln DWT i stał się prawdziwym potentatem światowej żeglugi trampingowej. Spod jego – bywało, że ciężkiej - ręki wyszło kilka pokoleń shippingowców, dla których jest teraz niekwestionowanym autorytetem.
kazdemu wolno tu napisac, a nawet rozpisac sie i pofolgowac wlasnym kompleksom jak pan to zrobil. trudno mi wiec ustosunkowac sie merytorycznie do panskiej wypowiedzi, ale chyba jest pan zakochany w panu kargerze.
pomijam juz fakt, ze myla mu sie epoki (np budynek przy malopolskiej zostal sprzedany w 1992, a brzezicki jest dyrektorem od 1999) i fakty, to wyglada na to, ze rowniez cyferki.
genialne kontrakty stulecia pana ryszarda polegaja i polegaly bowiem na tym ze ich konsekwencje ciagna sie co najmniej dziesiecioleciami. np seria argentynska nie zostala splacona do dnia dzisiejszego (jeden z dwoch rynkowych kontraktow ktorych ojcem byl karger). naprawde zalosny dzentelmen, ktory czasami byl pokazywany przez czerwona wladze jako tzw biznesmen i nawet byl w jednym pomieszczeniu z jakims stetryczalym (co sam przyznaje)lordem. wracajac jednak do zasadniczej kwestii to jestescie panowie juz "over" a przyszlosc nalezy do takich jak brzezicki. dziedzic wiater (ktorego firma przez poltora roku wykonala jedna usluge holownicza) niestety nie dorosl przede wszystkim do samodzielnego podejmowania decyzji.a co bedzie jak zabraknie szanownego tatusia, wiatera starszego? ponadto obydwaj panowie niezbyt sie douczyli i prawdopodobnie nie opanowali kwestii konosamentowych vide afera izraelska autorstwa wiaterow.
ach lezka sie w oku kreci, panie lechu.
zycze udanej i oczywiscie krotkiej emerytury, przeciez nie bedzie pan narazac na strate skarbu panstwa?
z marynarskim pozdrowieniem
kacper