|      |
|
| „MIASTO, KTÓRE MA PORT, NIE MA PRAWA ŻYĆ W BIEDZIE” |
|
| Port z bitej piany |
| Szczecin, miasto portowe, nie ma portu. Ma jedynie państwowy urząd portowy do ściągania opłat za zmurszałe nabrzeża oraz nomenklaturowe spółki, obsadzane według starego klucza towarzysko-partyjnego. Zamiast wolnego rynku, konkurencji i nowych inwestycji – kwitnie portowy monopol, okołoprzetargowe intrygi i propagandowe „wizje strategiczne”. Tak mówią sami portowcy, sfrustrowani stagnacją firmy, która mogłaby stać się gospodarczą lokomotywą regionu. |
|
|
Czytaj cały artykuł
|
|
| Temat: ZBJ, masz rację | Od: wb |
| Data: 21.08.2004 20:14 |
Odpowiedz |
|
Oczywiście, że nie chodzi o megalomańskie tęskonoty za "największym portem na Bałtyku" czy porównywanie się z Hamburgiem czy Rotterdamem. Port jest punktem przerzutu towaru. Port w Szczecinie w obecnym kształcie i zarządzie sam stanowi przeszkodę w pozyskiwaniu towaru, a przecież powinien być nowoczesnym organizmem, wyspecjalizowanym w jego transporcie. Chodzi o to, że Szczecin-port, podlegajacy regułom innym niż ekonomiczne, sam niweczy własne szanse na rozwój. Nie musimy być najwięksi, bądźmy dobrze zarządzanym, przyzwoitym portem. Firmą, która liczy się w swojej kategorii i szanuje siebie, klientów i ew, inwestorów.
Co do pana kpt. Nowakowskiego: skrzyżowanie politykiera, intryganta i urzędnika o przerośniętym ego i ewidentnym braku umiejetności współdziałania z ludźmi - nie jest najlepszą receptą na sprawne zarządzanie takim organizmem jak port. |
|
|
|
|
|
|