|      |
|
| „MIASTO, KTÓRE MA PORT, NIE MA PRAWA ŻYĆ W BIEDZIE” |
|
| Port z bitej piany |
| Szczecin, miasto portowe, nie ma portu. Ma jedynie państwowy urząd portowy do ściągania opłat za zmurszałe nabrzeża oraz nomenklaturowe spółki, obsadzane według starego klucza towarzysko-partyjnego. Zamiast wolnego rynku, konkurencji i nowych inwestycji – kwitnie portowy monopol, okołoprzetargowe intrygi i propagandowe „wizje strategiczne”. Tak mówią sami portowcy, sfrustrowani stagnacją firmy, która mogłaby stać się gospodarczą lokomotywą regionu. |
|
|
Czytaj cały artykuł
|
|
| Temat: Re: Port z bitej piany | Od: ZBJ |
| Data: 20.08.2004 10:59 |
Odpowiedz |
|
Port to taki organizm gospodarczy, na który trzeba patrzeć posiadajac minimum wiedzy i z dystansu. Co innego zarządzanie infrastrukturą portową a co innego działalnośc usługowa prowadzona w obrębie terenów portowych, w tym bezposrednio - portowa.
Nie neguję, co zresztą sprawa Zalewskiego wydatnie pokazuje - że nowy zarząd zespołu portowego został wybrany w nieco dziwnych okolicznościach. I pod dyktando polityczne.
Większość ludzi wypowiadających się na temat portu - patrzy się na niego z własnej perspektywy - spółki przeładowczej, firm pracujących na terenie portu, maklerów, spedytorów itp.
Największym problemem w porcie jest przenikanie się odpowiedzialności i udział administratora nabrzeży, gruntów i akwenów portowych czyli ZMPSiŚ w spółkach portowych. Najzdrowiej byłaby całkowita niezależność tych organizmów gospodarczych.
Jeśli ktokolwiek zna się jako tako na układzie transportowym w Europie - nie będzie porównywał poru w Hamburgu czy Bremerhaven z portami w Szczecinie i Świnouśjciu. Wraz z wprowadzeniem kontenerów do transportu pojawiły się rozliczne implikacje - od zmiany prawa i dokumentacji począwszy, po wyodrębnienie mega portów do obsługi obrotu handlu międzynarodowego posługującym się transportem morskim, a właściwie międzykontynentalnego.
Szczecin, Świnoujście czy porty Trójmiasta nigdy nie będą portami o takiej strukturze jak mega-porty północnej Europy. To trzeba sobie wybić raz na zawsze z głowy.
Rozwój portów, które są tylko punktami na drodze towaru od producenta do klienta - zależy od handlu, i jak ciąży na danym kierunku ku transportowi morskiemu - to port będzie miał obroty. Natomiast w handlu jest tak, że im więcej pzreszkód na drodze towaru do klienta, tym drożej i dłużej wedruje on do adresata. I tam, gdzie można ominąć port - tam się go omija. Dlatego powstał m.in. Polzug. Są to prawdy oczywiste i znane każdemu spedytorowi.
Przy okazji - do przytyków pod moim adresem - bez wzgledu gdzie piszę - pisze zgodnie z prawdą. I gadanie o gryzienie ręki co daje chleb - sytuuje mnie w gronie kupowanych zurnalistów, do których nie należą.
Uprzejmie więc zainteresowanych informuję, że p. Piotr Nowakowski, członek rady nadzorczej portu - w czasie swego kilkudniowego i bezprawnego prezesowania w ciągu pierwszej godziny pracy na tym stanowiskuz zerwał ze mną roczną umowę o dzieło dot. pisania do Magazynu Portowego, napuszcza zatrudnionego przez siebie rzecznika prasowego by ten wywalał mi teksty lub je bezprawnie cenzurował a ostatnio po artykule do ogólnopolskich "Namiarów" omawiającego wyniki kontroli NIK w urzedach morskich - wydzwania do właścicieli pisma, by mnie wyrzucili i zakazali pisać, beztrosko wszystkich informując, że już do MP nie piszę, bo "on to już osobiście załatwił" !.
Do tych faktów - nie ma komentarza. To czysty bolszewizm w wykonaniu wysokiego rangą urzędnika państwowej administracji centralnej i prominentnego członka SLD - szefa klubu radnych SLD w sejmiku wojewódzkim i członka RW SLD.
Zresztą nie pierwszy to przypadek, w 2001 r. identycznie zareagował na artykuł w Gazecie Wyborczej nt. awantur Urzędu Morskiego w Szczecinie z armatorem niemieckim i serii skarg kierowanych pod jego adresem do organów m.in. Komisji Europejeskiej. Wymusił wtedy na "Obserwatorze"
zdjęcie mojego artykułu.
W "Namiarach" nikt nie ma zamiaru uwzględniać żądań p. Nowakowskiego. Drukują mnie w kraju i zagranicą, wydawnictwa naukowe i pisma branżowe.
O takim zachowaniu się p. Nowakowskiego poinformowałam jego zwierzchników. W związku z czym mam hakera, który kopie mi komputer, zresztą zupełnie bezskutecznie. Niczego tam nie znajdzie.
Więc Moi Adwersarze - nim cokolwiek wyartykuujecie pod moim adresem - najpierw zorientujcie się jak naprawdę wygląda rzeczywistość.
|
|
|
|
|
|
|