„MIASTO, KTÓRE MA PORT, NIE MA PRAWA ŻYĆ W BIEDZIE”
Port z bitej piany
Szczecin, miasto portowe, nie ma portu. Ma jedynie państwowy urząd portowy do ściągania opłat za zmurszałe nabrzeża oraz nomenklaturowe spółki, obsadzane według starego klucza towarzysko-partyjnego. Zamiast wolnego rynku, konkurencji i nowych inwestycji – kwitnie portowy monopol, okołoprzetargowe intrygi i propagandowe „wizje strategiczne”. Tak mówią sami portowcy, sfrustrowani stagnacją firmy, która mogłaby stać się gospodarczą lokomotywą regionu.
No tak! I kolejny raz okazuje się że stać nas tylko na Piechotów, Żynduli, Jurczykow, Montwillow, Brzezickich i innych, którzy wciąż od wielu lat gadają, ale nic z tego gadania konkretnego dla miasta nie przybywa - jedzyne co to tylko niszą to miasto i firmy dające największe zatrudnienie. Czy naprawdę 450 tyś chłopa jest w stanie wybrać ze swoich szeregów tylko takie plewy? Czy największy wpływ na tak duże miasto mają mieć tylko sami nieudacznicy, utrzymywani z naszych podatkow i nic nierobiący sobie z tzw szeroko rozumianej opinii społecznej?