Szanowny Panie
Obrusza się Pan na wspomnienie raportu NIK-u z 1996 roku, w którym kontroler przyłapał Pana na drobnym „roztargnieniu”. Przyznaję – to było podłe i małe z mojej strony, że po latach wyciągnąłem taki bzdet. Zwłaszcza wobec rozmiarów draństwa, jakiego potem Pan sam padł ofiarą – jeśli wierzyć w wersję upadku Stoczni wg prezesa Piotrowskiego. Niestety – ta wiedza dotarła do mnie stosunkowo niedawno, a do wielu ludzi – wcale. Dziś wiemy trochę więcej, co nie znaczy, że lepiej.
Tamta sprawa (Pańskiej obecności w RN Stoczni Szczecińskiej S.A. i Biopolu) to był w gruncie rzeczy nieistotny drobiazg, który mógł Pan - wtedy, w 1996, wpływowy i „poukładany” wojewoda - skwitować dość beztrosko: „po prostu zapomniałem”. Nie zaszkodziło to Pańskiej karierze. Jednak w jednym się Pan myli: gazety lokalne nie rozpisywały się o tym ani szeroko, ani tym bardziej – głęboko, bo nie mają one tego w zwyczaju. W tym sensie raport NIK – choć rzeczywiście wcale nie tajny - pozostał nieznany. Pan był wtedy „na fali i w układzie” a o dygnitarzach, którzy są na fali, lokalna prasa nie pisuje kontrowersyjnych artykułów. A jeśli pisze, to znaczy, że są przeznaczeni do odstrzału. Prasa lokalna nie popełnia błędów w tej materii. Doświadczył Pan tego dość boleśnie już jako Marek T. w 2002 roku, kiedy powstało pilne społeczne zapotrzebowanie na stoczniowe kozły ofiarne. Zamówienie zrealizowano zapewne też po – używając Pańskiego określenia: „gruntownej analizie przez właściwe gremia w administracji centralnej”.
Na koniec – moja prośba jako czytelnika Pańskich dawnych felietonów w „Głosie”: Niech Pan porzuci gniew i zawziętość, i z właściwą sobie swadą opisze te tajemnicze gremia rządowe, które oceniały protokoły NIK, niech Pan opisze mechanizmy podejmowania decyzji w czasach, gdy był Pan politykiem zaprzyjaźnionym z tymi, którzy później Pana „ gruntownie zanalizowali”. Niech Pan porzuci myśl o krzywdzie, o powrocie na piedestał (to miejsce jest bardzo niezdrowe;-) i – zamiast się rozmieniać na drobne, internetowe posty - niech Pan opowie nam kawałek szczerej i zapewne gorzkiej prawdy o sobie i naszych czasach, które Pan tworzył. Taka książka mogłaby pomóc nam wszystkim w zrozumieniu tego, co się wokół stało. Panu również.
Szczerze pozdrawiam
|