Leszek Andrzej Łukowski, zaufany człowiek Artura Balazsa, jego wieloletni partner w biznesie i powiernik głęboko dotąd skrywanych sekretów – nie wytrzymał i wygarnął na łamach „Trybuny” całą prawdę o swoim dotychczasowym „Ojcu Chrzestnym”.
Omawiany tu były członek i aktywista gminny PZPR to wielki kolega SLD i Kwaśniewskiego.A z Piechotą to jak bracia. Są żywym dowodem na to dlaczego Samoobrona ma takie poparcie. Niemoc, niemoc.