Leszek Andrzej Łukowski, zaufany człowiek Artura Balazsa, jego wieloletni partner w biznesie i powiernik głęboko dotąd skrywanych sekretów – nie wytrzymał i wygarnął na łamach „Trybuny” całą prawdę o swoim dotychczasowym „Ojcu Chrzestnym”.
Balazs twierdzi, że mszczę się, bo wprowadzone przez niego przepisy chronią rolników, kosztem takich przedsiębiorców jak ja – mówi Łukowski. – A ja się nie mszczę, tylko wreszcie mówię głośno, to co wszyscy wiedzą: działalność Balazsa jest kryminogenna i uderza w całe polskie rolnictwo. I w rolnika, i w przemysł zbożowy, i w konsekwencji – niszczy polską gospodarkę.